W ogrodach króluje wczesna wiosna

| 15.04.2014 |

fot. Archiwum Pracowni Idomo

O planowaniu i upiększaniu przestrzeni wokół domu z MAGDALENĄ PELC z rzeszowskiej Pracowni Idomo rozmawia Katarzyna Grzebyk

– W tym roku wiosna zawitała do nas wcześniej niż zwykle, więc wcześniej rozpoczął się sezon na prace ogrodnicze, na które chyba nie byliśmy przygotowani…

– Faktycznie, po nietypowej zimie mamy piękną wczesną wiosnę. Przynajmniej miesiąc wcześniej niż zazwyczaj. Przekwitły już forsycje, wiśnie. Rozpoczęły kwitnienie ozdobne jabłonie, tawuły. Z cebulowych powoli pojawiają się pierwsze tulipany, które zazwyczaj kwitną w maju. Liście są już na tawułach, berberysach, pęcherznicach. Krótka zima spowodowała, że prace w nowozakładanych ogrodach trwały bez przerwy, a wiele osób już w styczniu pomyślało o planowaniu przestrzeni wokół domu. Z moich obserwacji wynika, że większość z nas zrobiła już wiosenne porządki.

– Ci, którzy mają przydomowy ogród, mogą już bez przeszkód upiększać go po zimie. Są jednak inwestorzy, którzy dopiero teraz planują założenie ogrodu. Czy jest szansa, że jeśli teraz zaprojektujemy ogród, to jeszcze w tym roku będziemy mogli cieszyć się jego urokiem?

– To zależy od wielu czynników. Przede wszystkim, od tego co planujemy wykonać, czy będzie to tylko posadzenie roślin czy również budowa elementów małej architektury – nawierzchni, ogrodzenia, elementów wodnych, altan, oświetlenia. Niektóre z nich wymagają opracowania dokumentów do zgłoszenia lub nawet pozwolenia na budowę. Ważna jest wielkość ogrodu. W zależności od potrzeb różny jest też czas przygotowania projektu. Zazwyczaj na projekt nasadzeń należy przewidzieć 5-6 tygodni. Ale mam klientów, z którymi spotykam się od roku lub dwóch, a sama inwestycja jest bardzo rozbudowana. Moim zdaniem, z opracowaniem projektu nie należy się bardzo spieszyć, należy dać sobie czas na „poszukiwania”. Szczególnie na pierwszym etapie – etapie tworzenia koncepcji.  Zazwyczaj staram się przedstawić różne stylistycznie warianty zagospodarowania  i często zdarza się, że klienci nie są pewni, jaką opcje wybrać. Potrzebują czasu na przemyślenie i wtedy cały proces wydłuża się. To zazwyczaj jest najdłuższy etap, zależny zarówno ode mnie, jak i od klientów.

– Jakie są kolejne etapy?

– Kolejny etap to czas, kiedy należy opracować dokumentacje techniczną, to czas zależny już tylko od projektanta i stopnia skomplikowania projektu. Następnie należy wybrać dobrych wykonawców i przystąpić do prac w terenie. Na tym etapie również zalecam spokojne działanie, szczególnie dotyczy to prac przygotowawczych związanych z glebą. Często widzę sytuacje, że ogród jest zakładany w tydzień, a prace są wykonywane w pośpiechu i bardzo powierzchownie. To duży błąd, który często mści się po latach, a nie jest widoczny zaraz po założeniu ogrodu. Rośliny po wykorzystaniu dobrej ziemi z doniczki, w której rosły w szkółce, trafiają na glinę i „coś się dzieje”. Jak widać, ciężko jednoznacznie ocenić czas potrzeby na założenie ogrodu, ale ponieważ ten rok jest nietypowy i mamy wydłużony czas na działanie, myślę że w wielu przypadkach jest duża szansa na to, że zdążymy z pracami do jesieni.

REKLAMA

– Planując założenie ogrodu, trzeba pamiętać o wielu czynnikach, o których przeciętny Kowalski nie ma pojęcia i może nie sprostać zadaniu. Pomoc specjalisty wydaje się niezbędna.

– Może nie niezbędna, ale na pewno pomocna. Praca architekta krajobrazu łączy w sobie wiele dziedzin wiedzy.  Na etapie poszukiwania inspiracji wielu z nas ogranicza się do szukania ich w najbliższym otoczeniu, np. u sąsiada. Naszą rolą jest zdefiniowanie i  przeanalizowanie potrzeb, znalezienie stylu, a potem pokazanie różnych rozwiązań dopasowanych do danego użytkownika. Dla mnie ten etap jest najważniejszy i zarazem najprzyjemniejszy. Poszukiwanie kompozycji i detalu, które będą tworzyć indywidualny charakter powstającej przestrzeni. Poza tymi czynnikami ważne są też naturalne uwarunkowania –  ukształtowanie terenu, rodzaj gleby, położenie domu w stosunku do stron świata i otaczającego go krajobrazu. Dlatego ważna jest pomoc architekta krajobrazu już na etapie wybierania projektu domu. Zauważyłam, że często nie potrafimy wykorzystać naturalnych zalet, jak ukształtowanie terenu i połączenia z otaczającym krajobrazem. Niestety, to rzadka praktyka i często popełniane są błędy, które są nie do naprawienia. Ostatnio mam kilka tematów, w których już na pierwszy rzut oka widać, że na działce nie ma miejsca na …samochody. Jest to pułapka zwłaszcza kiedy kupujemy dom od deweloperów. Ze względu na skupienie dużej ilości domów na małym terenie, nie analizuje się potrzeb użytkowników, a ci często na etapie zakupu nie zwracają na to uwagi.  To co dla mnie wydaje się oczywiste, nawet nie przychodzi do głowy kupującemu lub budującemu dom. Idealne jest rozwiązanie, kiedy dom jest projektowany wraz z otoczeniem.

Najłatwiejsze jest w sumie dobranie i posadzenie roślin i  w wielu przypadkach podziwiam prace amatorów. Chociaż i tu czasami wpadamy w pułapkę kolekcjonowania roślin i nieprzewidywania jak będą one wyglądać za kilka lat. Niemniej jednak porównując się do innych krajów, np. Słowacji czy Ukrainy możemy być dumni z otoczenia naszych domów.

– Przydomowe ogrody zazwyczaj bywają odzwierciedleniem upodobań jego właścicieli. Jakie oczekiwania mają inwestorzy, czego życzą sobie w ogrodzie?

– Już wcześniej wspomniałam o różnych potrzebach klientów. Część z nich jest inwestorom znana, cześć trzeba odkryć. I w efekcie każdy ogród jest inny. Osobiście lubię,  kiedy teren i klienci są nietypowi. Uwarunkowania, które na pierwszy rzut oka wydają się trudnościami, zmuszają do szukania ciekawych niestandardowych  rozwiązań. Co do konkretnych potrzeb, zależą one od wieku, trybu życia i pasji.  Klienci zazwyczaj oczekują projektu w zakresie dobrania roślin i zaprojektowania nawierzchni.  Dla części projektujemy ogrodzenia i elementy małej architektury, takie jak altany, tarasy, grille, pergole, trejaże, nietypowe ławki, siedziska, murki oporowe. Dużo rzadziej zajmujemy się elementami związanymi z wodą. Jest to związane z potrzebą ich późniejszej pielęgnacji. Zazwyczaj klienci proszą również o dobranie odpowiedniego oświetlenia. Często projektujemy również miejsca przeznaczone dla dzieci oraz elementy ogrodu związane ze stylem życia (np. boiska, korty). Zauważyłam, że ostatnio wiele osób pragnie mieć niewielki ogródek ziołowy lub warzywny, często nawet tylko w donicy. Generalnie mam szczęście do klientów, którzy oczekują niestandardowych rozwiązań i są otwarci na różne propozycje.

– Obserwując ogrody w Rzeszowie i okolicach widać, że lubimy elementy małej architektury i to w bogatym wydaniu. Niestety, ciągle widać krasnale, lwy i tego typu „ozdoby”, które po prostu wyglądają kiczowato…

– To tak jak w każdej innej dziedzinie… Ludzie mają różne gusty i podobno nie dyskutuje się z nimi. Sama z wiekiem łagodnieję w ocenach. Ogród jest dla jego użytkownika i jeśli jemu się podoba, to najważniejsze. Często łapie się za głowę widząc niektóre rozwiązania „ogrodowe”, ale potem zaczynam się zastanawiać, czy moja ocena to nie jest tylko moje subiektywne odczucie. Na pewno w ogrodach jest więcej miejsca na eksperymenty, niż np. w architekturze czy nawet wnętrzach. I to jest pewna zaleta, rośliny łatwo wymienić, szybko zmieniając przestrzeń. Gorzej, jeśli dotyczy to elementów budowlanych. Dla mnie koszmarem jest brak narzuconych wytycznych dotyczących np. ogrodzeń. Na większości ulic jest tzw. „misz-masz”, który tworzy bałagan przestrzenny.

– Decydując się na założenie ogrodu, musimy pamiętać, że trzeba pracować nad nim przez cały rok. A tego chyba inwestorzy nie lubią?

– Świadomość  i umiejętności stale rosną, ale to prawda, że większość osób chciałoby mieć ogród bezobsługowy. A to, niestety, niemożliwe. Nawet trawnik, a może właśnie trawnik wymagają poświecenia mu wielu godzin pracy w ciągu sezonu. Oczywiście odpowiedni dobór  roślin może ograniczyć lub zwiększyć ilość późniejszych prac. I dlatego ważne jest, aby na etapie planowania dobrze poznać możliwości i tryb życia późniejszego użytkownika.

– Najpiękniejszy ogród to, Pani zdaniem jaki?

– Taki, w którym dobrze czuje się jego właściciel. Im dłużej pracuję, tym bardziej dostrzegam, że ludzie są różni i mają różne gusty i potrzeby. Dlatego staram się nie narzucać na siłę stereotypowych rozwiązań i szanować zdanie klienta. Jeśli więc pyta Pani o mój wymarzony ogród, opisałabym go jako czystą przestrzeń wypełnioną połaciami traw i najlepiej w pobliżu lub wręcz w brzozowym lesie. Generalnie, jak i w innych dziedzinach życia wskazany jest umiar. Zgadzam się ze słowami Gertrudy Jekyll: „Ogród powinien przede wszystkim dawać szczęście i ożywiać umysł swoim pięknem”, a jak wiadomo…. piękno i szczęście przez każdego z nas jest postrzegane inaczej.