Jakie domy budują Polacy

| 18.04.2016 | Katarzyna Grzebyk

Marek Chrobak. Fot. Tadeusz Poźniak

Z Markiem Chrobakiem z Pracowni ArchiGROUP, prezesem Stowarzyszenia Architektów Polskich oddział w Rzeszowie, rozmawia Katarzyna Grzebyk

Katarzyna Grzebyk: Jakie domy jednorodzinne buduje się na Podkarpaciu?

Marek Chrobak: Wiele czynników wpływa na to, jakie domy budujemy. Wiele zależy od projektanta architekta, od tego, w jaki sposób pogodzi potrzeby inwestora z kontekstem miejsca. Na Podkarpaciu obecnie chyba najczęściej budowane są domy parterowe z użytkowym poddaszem. Cieszą się one w tej chwili największą popularnością. Względy użytkowe mają dla mieszkańców Podkarpacia duże znaczenie, więc wybierają oni budownictwo tradycyjne. Bardzo nieufnie sięgamy po innowacje i nowinki technologiczne, aczkolwiek obserwujemy rosnące zainteresowanie domami pasywnymi, energooszczędnymi, domami budowanymi w nowych technologiach, formami nowoczesnymi. Ten trend zainteresowania nowoczesnością obecny jest od ok. 2 lat.

Dom tradycyjny, o którym Pan mówi, to dom…

Tradycyjny, to znaczy wykonany w konstrukcji murowanej, ocieplony, z dwuspadowym dachem, z poprawnie rozwiązanymi funkcjami dziennymi i nocnymi, w bardzo tradycyjnej formie i kształcie. Tak wygląda 70 proc. domów mieszkalnych obecnie budowanych.

Jak buduje się w innych częściach Polski?

To zależy od wielu czynników. Największe znacznie ma czynnik ekonomiczny. Istotny też jest dostęp do nowych technologii i nowatorskiego podejścia do budowania. Np. na Podkarpaciu buduje się nieco inaczej niż w ościennej Małopolsce i wcale nie chodzi o to, że Podkarpacie jest gdzieś z tyłu, jeśli chodzi o innowacje. To raczej kwestia kultury, tradycji, przywiązania. Duże znaczenie ma też to, co widzimy za oknem. Bardzo lubimy przenosić na własne podwórko rozwiązania sąsiada i często bywa tak, że to sąsiad kreuje nasze upodobania. Uważam, że jeśli zaczniemy budować pasywnie lub energooszczędnie i nowocześnie, wkrótce takich domów będzie więcej, właśnie dlatego, że będziemy mieli dobre i sprawdzone wzorce.

Energooszczędnie i pasywnie, to znaczy jak?

Dom energooszczędny to taki, który powoduje duże oszczędności w energetyce. Relatywnie mówiąc energooszczędny zużywa mało energii do jego eksploatacji, zapotrzebowanie na energię cieplną na poziomie 45-80 kWh na rok. Dom pasywny zaś to dom o najwyższym poziomie energooszczędności i zapotrzebowaniu na energię do ogrzewania na poziomie 15 kWh na rok, które jest zapewnione przez pasywne źródła energii, np. ciepło słoneczne, ciepło ziemi lub też odzysk z wentylacji. Musimy się do nich powoli przekonywać i przyzwyczajać, bo po 2021 roku to będzie standard. Domy pasywne posiadają innowacyjne rozwiązania techniczne i energooszczędne. Nowoczesną technologią w budownictwie są np. domy w całości zbudowane ze styropianu, które buduje się w 2-3 miesiące; nie trzeba ich docieplać. Takie domy już się buduje, ale w naszym regionie ciągle nieufnie inwestorzy sięgają po te technologie. Dobrze się sprzedają np. w Małopolsce. My jesteśmy ciągle przyzwyczajeni do domów tradycyjnych.

Chętniej kupujemy projekty domów z dostępnych katalogów czy decydujemy się na indywidualne projekty?

Ok. 70-80 procent projektów domów to projekty z katalogów, pozostałe powstają na indywidualne zamówienie. Wielu klientów mówi, że w gotowych projektach nie znaleźli nic, co by im w pełni odpowiadało. Na rynku jest wiele katalogów z projektami i przeglądnięcie wszystkich jest praktycznie niemożliwe, nie każdy ma na to czas i ochotę. Często osoby są tak zmęczone szukaniem, że decydują się na zrobienie indywidualnego projektu. Ale coraz częściej trafiają do architektów inwestorzy zdecydowani na zlecenie indywidualnego projektu domu, dostosowanego ścisłe do upodobań, gustu, programu funkcjonalnego oraz dostosowanego do posiadanej działki. To jest bardzo pocieszające i pozytywne.

Jeśli nie stać mnie na indywidualny projekt, a projekty z katalogu nie do końca mi odpowiadają, to czy mogę w nim coś zmienić?

Tak. Zmiany może nanieść projektant adaptujący projekt. Zazwyczaj te zmiany nie są wielkie i polegają na delikatnej zmianie ścian działowych bądź korekcie funkcji. Czasami jednak są to zmiany bardzo duże, które polegają na poszerzeniu budynku, dobudowie dachu, zmianie funkcji pomieszczeń – one zmieniają już kubaturę, funkcjonalność i wygląd. Trzeba sobie odpowiedzieć, czy projekt gotowy (typowy) jest dla nas odpowiedni, czy wymaga aż tylu zmian, że kwalifikuje się do projektu indywidualnego. Granica jest płynna. Często teoretycznie niewielka zmiana, np. przesunięcie ściany zewnętrznej, podniesienie wysokości lub zmiana kąta dachu zmienia zarówno formę, jak i konstrukcje na tyle, że powstaje zupełnie inny budynek, często powodując zły efekt końcowy.

Czy w projekcie indywidualnym klient może zawrzeć wszystkie swoje fantazje?

Kluczowe znacznie mają tutaj warunki zabudowy, określające parametry budynku, elewację, zagospodarowanie działki itp. Koncepcja i wyobrażenia klienta muszą zawrzeć się w tych warunkach. Inwestor precyzuje swoje wymagania i fantazje, jak to Pani określiła, a projektant buduje koncepcję budynku zgodnie z warunkami zabudowy. To bardzo odpowiedzialny proces, ale stanowi o istocie twórczej zawodu architekta.

Czy domy według indywidualnych projektów uważane są jeszcze za fanaberie?

Są klienci, którzy szukają nie tyle innowacji, co inności. Chcą domu, który się wyróżnia kolorem bądź formą. Rolą projektanta jest okiełznać pomysły inwestora, wytłumaczyć, że np. nie wszystkie jego pomysły mają sens, ale czasem są to fantazje, które pomagają w zrozumieniu potrzeb inwestora. Na projekty indywidualne decydują się także właściciele tzw. trudnych działek, o skomplikowanym kształcie. Projektanci lubią takie trudne zadania.

Jak bardzo różni się budownictwo jednorodzinne w najbliższym otoczeniu Rzeszowa od tego w dalszych zakątkach Podkarpacia?

Budownictwo jednorodzinne w dużych aglomeracjach zdecydowanie różni się od zagrodowego, w okolicach mniejszych miejscowości i wsi. Prawdopodobnie decyduje o tym fakt wzorowania się na sąsiadach albo stereotyp, który został w danej okolicy wprowadzony. Duży wpływ na stylistykę projektu mają też decyzje, które wypływają z urzędów i wpływają na kształtowanie przestrzeni.

Na wsiach, zwłaszcza na terenach przyleśnych, możemy jednak podziwiać posiadłości, które wcale nie komponują się ze stylistyką pozostałych domostw.

Jest to bardziej problem zagospodarowania i ukształtowania przestrzeni niż samego budowania. W Polsce od wielu lat mamy problem bałaganu przestrzennego. Każdy by chciał mieć dom pod lasem, mimo że jest to droższa inwestycja – samo doprowadzenie instalacji jest kosztowne, poza tym trzeba zapewnić dojazd i drogę. Różnimy się w tym względzie od sąsiadów, od Niemiec, Austrii i innych krajów, gdzie panuje porządek i ład przestrzenny. W Niemczech teren zagospodarowany, miejski, pod budowę jest ściśle określony i w tych miejscach można budować. Poza nimi są tereny zielone, pola, lasy, łąki. U nas jest inaczej. Teoretycznie są warunki zabudowy, ale w praktyce często jest tak, że inwestor buduje tam, gdzie chce, bo na to dostaje urzędowe przyzwolenie w postaci decyzji WZIZT.

U nas nie można nad tym zapanować?

W tej chwili bałagan przestrzenny w Polsce zaszedł zbyt daleko. Trudno go rozwiązać. Wystarczy przejechać się autostradą, która teoretycznie prowadzona jest daleko od aglomeracji, jednak jedziemy w tunelu ekranów chroniących pojedyncze budynki mieszkalne. Są one daleko od aglomeracji, ale blisko autostrady. Jest to duży problem.

Budujemy głównie z solidnego dla większości materiału, czyli pustaków i betonu? Czy może pojawią się domy „inne” – z drewna lub konstrukcji stalowych?

Są to technologie, które przywędrowały z USA i Skandynawii. Są to domy budowane w technologii lekkiej. Od czasu do czasu spotykam się z inwestorami, którzy chcą w ten sposób budować, ale są to sporadyczne przypadki. Przy naszym tradycyjnym podejściu do budowania, w większości chcemy mieć dom, który będzie stał przez długie lata i służył naszym dzieciom. To nasze przekonanie do domów murowanych nie wynika wcale z powodów ekonomicznych, tylko z naszego toku myślenia. Po prostu chcemy mieć budynek trwały, a trwały to murowany, najlepiej z piwnicą i dachem spadzistym. Dach plaski lub zielony jest ciągle zbyt ryzykowny w przekonaniu inwestorów. Tak rozumiana jest tradycja.

Czy dom ze styropianu, o którym Pan wspominał, jest mniej trwały od murowanego?

Jest tak samo trwały, ma takie same parametry, jeśli chodzi o użytkowość. Natomiast zdecydowanie poprawia efektywność i ekonomię użytkowania. Ponadto, są dużo tańsze w realizacji, więc wiele młodszych osób decyduje się na tę technologię, bo zarówno materiał i wykonanie są dużo tańsze. Widzę w tej technologii przyszłość.

Mówił Pan o chaosie przestrzennym w Polsce i tradycyjnym podejściu do budowania na Podkarpaciu. Wielu Polaków mieszkających za granicą, np. w Anglii twierdzi, że takich ładnych domów jednorodzinnych jak u nas, tam nie ma.

Tak, ale zapewne są to Polacy mieszkający za granicą, którzy są przyzwyczajeni do naszego tradycyjnego budowania, a tam się buduje różnie. Każdy kraj i każda kultura ma swoje wzorce i tradycje, więc trudno wyrokować, czy coś jest ładne czy nie. To subiektywne odczucie. Na pewno można powiedzieć, że jest architektura dobra i zła. Ponadto jest już coraz więcej domów o doskonałej jakości. Jest naprawdę coraz lepiej, a w wielu przypadkach na forum europejskim mamy powody do dumy. Świadczy o tym choćby niedawno prezentowana przez SARP wystawa domów jednorodzinnych krajów grupy wyszehradzkiej „V4 Family Houses 2015”, wśród których zauważono wiele projektów i realizacji z Polski.

Materiały

Wnętrza

Nieruchomości

Sprzęt

Dom i ogród

Biznes

Prawo i finanse

Magazyn Poradnik Budowlany

Dwumiesięcznik VIP B&S