Zmiana sprzedawcy prądu? To się może opłacać

| 5.04.2015 | Jaromir Kwiatkowski

Często słyszy się, że Polacy coraz chętniej zmieniają dostawcę prądu. Głównym powodem takiej zmiany mają być spore oszczędności, które się z tym wiążą. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, czy i kiedy to się rzeczywiście opłaca i jakich niebezpieczeństw uniknąć, by nie wpaść „z deszczu pod rynnę”.

Na początku trzeba jednak przede wszystkim uściślić pojęcia. Ariel Stępień z serwisu LepszaOferta.pl, który pomaga przy wyborze najlepszej oferty, a tym samym w uzyskaniu oszczędności przy płaceniu za energię elektryczną, zwraca uwagę, że w Polsce nie ma możliwości zmiany dostawcy prądu. – To powszechny błąd myślowy, który jednak wiele zmienia w rozumieniu całej sprawy. Dostawca pozostaje bez zmian i jest nim zakład energetyczny, który produkuje i dostarcza energię do domu. Jest on też właścicielem infrastruktury: kabli przesyłowych i liczników – podkreśla Stępień. Zmienić można jedynie sprzedawcę energii – czyli podmiot, który kupuje energię na towarowej giełdzie energii i sprzedaje ją gospodarstwom domowym – jednak jest to odrębna spółka niż dostawca. Co prawda, faktura za prąd przychodzi jedna, ale jest na niej wyszczególniona opłata za sprzedaż (energię czynną) i dystrybucję.

Sprzedawcę prądu zmieniło 300 tys. gospodarstw domowych

Jak duża jest skala zjawiska zmiany sprzedawcy prądu przez odbiorców indywidualnych? Zdaniem Ariela Stępnia, wśród gospodarstw domowych w Polsce nadal jest to dość niszowe zjawisko. Wynika to zarówno z braku świadomości na temat możliwości takiej zmiany (choć ta znacznie wzrosła w ciągu ostatniego roku – z ok. 15 do 60 proc. społeczeństwa), jak i zakrojonych na szeroką skalę kampanii (dez)informacyjnych prowadzonych przez byłych monopolistów, nakłaniających ludzi do nie zmieniania sprzedawcy prądu.

– Mimo to, w Polsce od 2011 r. sprzedawcę prądu zmieniło blisko 300 tys. gospodarstw domowych, z czego połowa dokonała tego w zeszłym roku – podkreśla przedstawiciel serwisu LepszaOferta.pl. – To i tak kropla w morzu blisko 13,5 mln gospodarstw domowych w Polsce. Dla porównania: w Norwegii, gdzie zmiana sprzedawcy prądu jest czymś naturalnym, a rynek został uwolniony już dawno, każdego roku ok. 66 proc. gospodarstw domowych zmienia sprzedawcę energii. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. A Polacy każdego roku przepłacają kilkaset złotych, zostając przy starym sprzedawcy prądu w myśl zasady „lepszy diabeł, którego już znasz” – dodaje Ariel Stępień.

Jak to jest z tzw. rejonizacją przy zakupie energii elektrycznej? Rejonizacja, zauważa Ariel Stepień, to twór rodem z PRL-u, kiedy to kraj został podzielony pomiędzy monopolistów i każdy z nich dostał swój rejon do obsługi. Oczywiście, nadal każde gospodarstwo domowe jest przypisane do określonego OSD (Operatora Systemu Dystrybucyjnego), jednak sprzedawcę prądu każdy może dowolnie zmieniać. Obecnie w Polsce koncesję na sprzedaż energii elektrycznej posiada ponad 400 firm, a zatem każdy może bez obaw wybierać spośród tysięcy ofert. A dlaczego bez obaw? – Ponieważ – odpowiada przedstawiciel serwisu LepszaOferta.pl – nad wszystkim czuwa URE (Urząd Regulacji Energetyki), co daje gwarancję, że podczas przełączenia nie zabraknie prądu w gniazdku, a nawet jeśli zrezygnujemy z nowego sprzedawcy lub ten np. zbankrutuje, to automatycznie wrócimy do starego – urzędowego sprzedawcy na urzędowych stawkach.

Lepiej poradzić się fachowca niż rodziny

Jeżeli już zdecydujemy się na zmianę sprzedawcy prądu, to na co zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy, aby nie wpaść „z deszczu pod rynnę”? – Zmieniając sprzedawcę, warto rozeznać się na rynku – radzi Ariel Stępień. – Najlepiej w tym celu skorzystać z wiarygodnej porównywarki, takiej jak LepszaOferta.pl (gwarancja rzetelności ze względu na finansowanie z Krajowego Funduszu Kapitałowego), ponieważ firm sprzedających prąd są setki, a ofert tysiące. Jest też kalkulator URE, który jednak ma jedną wadę – do wyliczeń przyjmuje cenę prądu w pierwszym miesiącu po podpisaniu umowy. Stąd na pierwszych miejscach znajdują się oferty typu „pierwszy miesiąc za darmo”, a to, co dzieje się później, może być przecież „wolną amerykanką”.

Kiedy wybierzemy już ofertę, należy przyjrzeć się umowie: sprawdzić, czy stawki za prąd są niższe niż u obecnego sprzedawcy i na ile zawierana jest umowa – radzi Ariel Stępień. I dodaje: – Czerwona żarówka powinna nam się zapalić, gdy warunki umowy będą różnić się od tego, co zaprezentował nam nowy sprzedawca. Na szczęście, nieuczciwych sprzedawców jest w Polsce coraz mniej, a większością zajął się już UOKiK.

Przed podjęciem decyzji o zmianie sprzedawcy energii elektrycznej najlepiej skorzystać z renomowanych porównywarek. – Niestety, stary, dobry sposób – poradzić się sąsiada lub rodziny, nie jest najlepszy ze względu na jeszcze zbyt niską świadomość społeczeństwa – twierdzi Ariel Stępień. – Ludzie, bojąc się nieznanego, zawsze odradzą, bo przecież mało który Polak przyzna się do niewiedzy – stąd, jeśli już zdecydowaliśmy się na zmianę, najlepiej zasięgnąć opinii eksperta w tej dziedzinie.

Rodzina może zaoszczędzić nawet 1000 zł rocznie

Jeżeli zmiana sprzedawcy energii elektrycznej stanowi dla nas barierę trudną mentalnie do „przejścia”, to czy  mamy możliwość negocjowania ceny z dotychczasowym sprzedawcą, choćby przy użyciu argumentu, że jeżeli jej nie obniży, to znajdziemy innego, tańszego sprzedawcę, których są przecież setki? – Praktycznie nie mamy żadnych możliwości negocjacyjnych ze starym sprzedawcą – rozwiewa nadzieje Ariel Stępień. – Duże koncerny, jak PGE czy Tauron, nie przygotują dla nas indywidualnej oferty, tylko ofertę dla mas. Niestety, ofertowane przez nich warunki – czy to telefonicznie czy listownie, razem z fakturą za prąd – najczęściej są mniej korzystne od obecnych warunków, a ich głównym zadaniem jest lojalizowanie klientów na długie lata w obawie przed ich odejściem do tańszego sprzedawcy.

Kiedy absolutnie nie warto zmieniać sprzedawcy? – W zasadzie przypadki, kiedy nie opłaca się zmieniać sprzedawcy, są w naszym kraju znikome – uważa Ariel Stępień. – Z pewnością taka zmiana nie opłaca się pracownikom sektora energetyki, którym często ich pracodawcy gwarantują zniżki na prąd sięgające nawet 90 proc., oraz właścicielom firm, którzy podpisując umowę sprzedaży prądu do firmy, otrzymali w promocji bezpłatny prąd dla swojego mieszkania lub domu.

W pozostałych przypadkach zmiana sprzedawcy na tańszego zawsze będzie opłacalna – szczególnie, że od nowego sprzedawcy możemy otrzymać dodatkowe profity za zmianę, np. w postaci bezpłatnej wymiany żarówek w całym domu na żarówki LED, które zużywają nawet 95 proc. prądu mniej. Z takiej umowy oszczędności będą podwójne.

A ile można zyskać zmieniając sprzedawcę? To zależy od wielkości rodziny i tego, czy prąd odbieramy w mieszkaniu czy domu. Według statystyk serwisu LepszaOferta.pl, średnie oszczędności 3-, 4-osobowej rodziny wynoszą 500-1100 zł w ciągu roku. Singiel zyskuje 150- 250 zł rocznie. Dla domu te oszczędności są znacznie wyższe – od 700 do 1500 zł w zależności od oferty wybranej przez klienta.

Materiały

Wnętrza

Nieruchomości

Sprzęt

Dom i ogród

Biznes

Prawo i finanse

Magazyn Poradnik Budowlany

Dwumiesięcznik VIP B&S