Urządzanie mieszkania to niezła łamigłówka

| 4.12.2015 | Alina Bosak

Fot. Tadeusz Poźniak

Dlaczego kanapa zazwyczaj się nie mieści, po co w domu obraz i co lubią bogatsi klienci – z Urszulą Gacek, architektem z Rzeszowa, rozmawia Alina Bosak.   

Kupiłem mieszkanie. Potrzebny mi architekt, żeby się dobrze urządzić?

Mieszkanie, czy dom kupuje się zazwyczaj raz. I dopiero potem przychodzi refleksja, czy wybraliśmy to, co najlepiej pasuje do naszych oczekiwań i stylu życia. Architekt może pomóc w podjęciu właściwych decyzji. Ludzie często nie mają wyczucia przestrzeni. Na podstawowych rzutach, które dostają od dewelopera wszystko się mieści, ale w rzeczywistości tak nie jest. Na takim rzucie kanapa najczęściej nie jest zwymiarowana i zazwyczaj zajmuje dwa razy więcej miejsca.

Naprawdę? Urządzanie mieszkania może przynieść takie niespodzianki?

Tak. Dlatego na początku rozmów z klientem, rysuję układ mebli o rzeczywistych rozmiarach. To bardzo dużo zmienia. Jest szafa teoretyczna i praktyczna. Ta praktyczna, jeśli chcemy w niej mieć przesuwne drzwi, jest zazwyczaj o 10 cm głębsza. To najczęściej oznacza, że trzeba domurować ściany, która ma akurat tylko 60 cm. Można też zrezygnować z przesuwnych drzwi, ale to właśnie trzeba ustalić na początku, kiedy omawiamy logistykę projektu. Bo to, czy jako dominujący będzie kolor zielony, czy popielaty, jest akurat dla mnie najmniej ważne. Bardziej przejmuję się tym, czy będzie gdzie schować buty w korytarzu.

Kto prosi o pomoc architekta? Ci, którzy kupili niewielkie mieszkanie z kredytem na 30 lat i muszą się w nim dobrze urządzić na lata, czy może nabywcy domów, gdzie zazwyczaj łatwiej się ze wszystkim pomieścić?

Ci, co biorą kredyt na 30 lat i tak zazwyczaj myślą, że za 2-3 lata mieszkanie zmienią. Przeważnie zostają dłużej, ale na etapie projektowania, jeszcze o tym nie wiedzą. Porady architekta szukają trzy grupy klientów. Po pierwsze, młodzi, kupujący nieruchomość na kredyt, ale dla nich usługi architekta bywają za drogie, więc ostatecznie pozostają na dekoratorach wnętrz. Druga grupa to osoby między 30. a 40., które już w różnych miejscach mieszkały, mają ustabilizowaną sytuację zawodową i wiedzą, czego oczekują, zdają sobie sprawę, że pół szafy na całe mieszkanie im nie wystarczy, dlatego łatwiej się z nimi pracuje. Oni chcą, by zaplanować im nawet piwnicę, żeby mieć miejsce na wszystkie rzeczy, które posiadają. Mają także dzieci, więc od razu planuje się mieszkanie dla rodziny, nie trzeba się podejmować decyzji projektowych na zasadzie: „może będziemy mieć dzieci, a może nie”. W tej drugiej grupie klientów są także osoby starsze, które rezygnują z domu, ponieważ dzieci dorosły, wprowadziły się, więc nie potrzebują takiej przestrzeni. Kupują mniejsze mieszkanie, skąd blisko do sklepu, apteki, na przystanek. Oni również mają sprecyzowane oczekiwania. Ostatnia grupa osób, które zamawiają projekt u architekta, to dobrze usytuowani posiadacze domów, apartamentów. W ich przypadkach nie ma ograniczeń finansowych. Mają też uwspółcześniony gust. Jeżdżą po świecie, nie zaskakują ich nowe rozwiązania,  bo już je znają. Ja też uczę się od nich, jakie poczucie estetyki ma bogaty człowiek.

REKLAMA

Właśnie, jakie ma?         

Zazwyczaj lubi, kiedy coś się błyszczy i nie boi się lśniących powierzchni, bo wie, że sam ich nie będzie sprzątać. Inni klienci zazwyczaj mają takie obawy. W okazałych domach i willach stosuje się chrom i materiały wielkopowierzchniowe. Są to wykładziny ścian i podłóg, które mają wielkość nawet 1 m x 3 m. Fuga ma wtedy tyko 2 milimetry. Stać ich także na droższe lampy. Dla wielu to poważny wydatek. Każdy, urządzając mieszkanie, musi się liczyć z tym, że dobra lampa musi kosztować co najmniej 500-1000 zł.

Od czego zaczyna się projektowanie?

Od inwentaryzacji mieszkania, sprawdzenia, jakie ma ono możliwości i rozmowy z klientami  na temat ich oczekiwań, ale i potrzeb. Pewne rzeczy są konieczne. Zależą one od liczby domowników, od tego, jak pracują, jak spędzają czas. Jedni potrzebują wydzielonego skrawka do pracy w domu, inni nie. W strefie łazienkowej i kuchennej ustalamy zakres urządzeń i wtedy sprawdzam, czy one się zmieszczą. Zazwyczaj trzeba wspólnie zdecydować, z czego można zrezygnować, czy zamienić dwa urządzenia na jedno wielofunkcyjne, np. piekarnik z mikrofalówką. Pilnuję, aby blat roboczy był funkcjonalny, wszystko było ergonomicznie ustawione.

Panuje moda na gładkie powierzchnie i wyłącznie zamykane szafki.  

Bo nie chcemy dużo sprzątać. Wolimy iść do kina, niż ścierać kurze.

W każdym mieszkaniu udaje się umieścić sprytnie pochowane szafy, szafki półki? I czy zabudowywanie ściany nie pomniejsza pomieszczenia?

Nie. Możemy zastosować powierzchnie, które będą odbijać światło i przestrzeń optycznie powiększać. Lepiej więcej przedmiotów ukryć za taką płaszczyzną niż wystawić ich na zewnątrz. Zostawione będą ładnie ułożone może przez miesiąc, a potem półka zamieni się w miejsce, na którym kładzie się już wszystko i powstaje bałagan.

Półki z książkami też trzeba zamykać?

Niekoniecznie. To da się zaplanować. Zakładamy, że są książki różnej wysokości i głębokości i planujemy regały pod różne wymiary. Jeden na encyklopedie, inny na książki o rozmiarze A5.

Czego brakuje we współczesnych mieszkaniach?

Obrazów, dzięki którym wnętrze zyskuje indywidualny rys, można je identyfikować z właścicielem . Z obrazami, z jednej strony konkurują ciekawe tapety, które również ocieplają mieszkanie, a z drugiej – rynek sztuki jest trudny, tanie obrazy często są okropne, a na te ładne  wielu osób nie stać. Poza tym w wielu mieszkaniach ściany są zajęte. Klienci chcą mieć dużo półek, szaf. Staram się jednak zawsze zostawić jakąś wolną przestrzeń. Podobnie potrzebny jest kawałek nie zastawionej niczym podłogi. Przynajmniej 2 x 2 metry. Dzieci będą mieć miejsce na zabawę, a domownikom oraz ich gościom będzie łatwiej się przemieszczać.

Co jest najtrudniejsze w pracy nad projektem?

To, że się nic nie mieści. Jest duży rozdźwięk między rzutem, jakim dysponuje klient, a miejscem na rzeczywiste meble. Inny problem jest taki, że wiele osób chce w jednym mieszkaniu urządzić pięć różnych – ten pokój z kwiatkami, tamten z pieskami, a inny na niebiesko. Wystrój powinien być spójny. Można się wyłamać tylko przy pokojach dzieci, ale też z rozwagą dobieramy w nich kolory. Wnętrze mieszkania z czasem zagracimy, więc zadbajmy o neutralne tło.